sobota, 11 października 2014

poniedziałek, 6 października 2014

Zocha..

Przez osiem ostatnich dni w domu Zocha miała otwarta klatkę.
Korzystała z wyjścia tylko po to żeby się bardziej schować w kąt, żeby jeszcze mniej ją było widać.
Przerażona nawet na odgłos kroków mojego mena.
Nie pomagało moje siedzenie z nią, gładki owszem, przyjmowała z mruczeniem, ale nic więcej.

Wszystko przez tę okropna wizytę u wetek..

Wczoraj zapakowalismy kotkę do transportera i wypuściłam na zewnątrz.
Przez cały dzień się nie pokazywała.
Dopiero jak się ściemniało i juz straciłam nadzieje, wyskoczyła z zarośli na widok mojego mena przy samochodzie.

Jest inaczej.
Jak wcześniej przychodzi na jedzenie i mizianki, ale zaczęła się drzeć.
Drze się jęcząco, jakby się żaliła.
I szukała czegoś?

Jest to bardzo dziwne, nie mogę jej zrozumieć, nie wiem o co kaman???

Tym bardziej, że po zmroku ona nigdy z siebie dźwięku nie wydała.
A teraz na cały regulator?
Ktoś taki przypadek miał???