środa, 31 sierpnia 2011

Kocia własność

"co???? znowu kot siedzi w umywalce??" zawołał za mną Luby widząc jak biegnę spieniona pastą do zębów z łazienki do kuchni.
Po moim skinieniu głową Luby kontynuował:
"wiesz.... mam wrażenie, że to mieszkanie to jest kota, a ja je tylko spłacam, a on łaskawie pozwala nam tu mieszkać"

sobota, 27 sierpnia 2011

Sobotnie safari..

Od dziewięciu lat mieszkam we Wrocławiu i od tylu lat właśnie Luby obiecywał mnie tam zabrać.
W zeszłym roku już, już byliśmy pod zoo, ale przestraszyła nas ogromna kolejka do kas.
Dziś się udało, Luby zrobił mi niespodziewajkę i pod pretekstem udania się na obiad porwał mnie do zoo.

Biorąc pod uwagę fakt, że ostatnio w zoo byłam naście lat temu jestem bardzo mocno zaskoczona na plus.
Zdjęcie powyższych kotków robiłam nie zza krat, tylko ze środka wozu terenowego :).

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Taki model..

"O... Cały miesiąc się nie widzieliśmy" - to dzisiejsze słowa weta do mnie i mojego futrzastego.

Słowem, znów jest chory.
Siedząc na kanapie, zajadając pyszne, wyselekcjonowane mięska i rybki zdołał złapać siarczysty katar.
Jak??!! No pytam: jak??


poniedziałek, 1 sierpnia 2011

...... i bum!

Czasami wystarczy tylko, że otworzę swój warsztat biżuteryjny i kotecek skradnie kawałek skóry i personel nie może się już opędzić od kotka.
Bo kotek chce się bawić rzemykiem.
Ale nie sam...
O nie..
Personel musi ożywić rzemyk a kotecek musi za nim biegać, aż opadnie z sił :)
A jak personel na chwilę przestanie, to koteczek próbuje łapką ożywić zabawkę.. A ona nic..