środa, 3 września 2014

Dzień piąty.. Bo z kotem trzeba gadać..

Wczoraj padłam..
Rano, przed pracą usiłowałam zachęcić Zochę do jedzenia.
Ciepłe mleczko dla kociąt, rosołek z kurczakiem, ulubione chrupki.
Nic, leżała w tej samej pozycji od niedzieli, wciśnięta w kontenerek.
Ani jeść, ani pić, ani się ruszyć.
Kuwetka też nie używana.

Wieczorem, jak wróciłam z pracy, wywaliłam jedzenie z rana, podgrzałam mleko dla kociąt coby pachniało i ruszyłam do Zosi.
Wcześniej Luby zdjął górną część kontenerka żeby był do koty dostęp.
Na klęczkach :) zaczęłam rozmawiać do Zochy, tak jak co dzień na dworze. Mała, trzęsąca się bida z nędzą w kołnierzu, wydawało się cały czas że mnie nie poznaje.
Po chwili zaczęłam jej to mleko podawać strzykawką cały czas gadając.
Początkowo nie chciała się nawet oblizać, mleko spływało po kołnierzu na podkład, ale w końcu liznęła.
Raz, drugi, trzeci..
Wpakowałam jej pół strzykawki mleka i tak po godzinie tych pogaduszek przy mleczku Zośce błysnęło w oku, zmieniła dwudniową pozycję na inną..
Potem próbowałam jeszcze podać jej mleka, ale już współpracy nie było, więc zostawiłam jej w miseczce.

Wyobraźcie sobie moją radość dziś rano jak po raz pierwszy od trzech dni zobaczyłam pustą miseczkę po mleku i kilka chrupek mniej!
Radość!!

Cały czas w transporterku, ale już wstaje - jak nikogo nie ma w pokoju - teraz po powrocie z pracy znów kilka chrupek mniej i wychłeptane mleczko.
Cztery łapki były w kuwetce, ale jednak nic nie zostawiły niestety..
Ale progres jest, wreszcie..

Przyniosłam jej świeżej wołowinki, zostawiłam i za chwilę pójdę zobaczyć czy się skusiła.
Jedz maleńka, jedz!

P.S. Wołowinka smakowała!

14 komentarzy:

  1. Cudnie!! śledzę losy Zochy od tych kilku dni, ale wybacz, że bez komentarza- totalny brak czasu przy mojej obecnej "czwórce dzieci".
    czyli znawcy mieli racje- trzy dni dla dzikusa to norma- oby teraz wszystko było już górki.
    Całuski serdeczne,Bbarbarko♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ystin! Dziękuję za odwiedziny, cieszę się, że jesteś :)
      Usprawiedliwiona w 100%, też maksymalnie nie wiem jak się nazywam nawet..

      Usuń
  2. och wspaniale! Jak Zocha zaczyna jeść, to rzeczywiście jest postęp! Powodzenia! Oby chrupek (i wołowinki ;)) znikało coraz więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest! :)
      Naprawdę kamień z serca.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. No, jeszcze tych dwóch rzeczy w kuwetce brakuje mi do szczęścia :)
      Jak widać łatwo mnie uszczęśliwić :)

      Usuń
  4. Uffffffff super wiadomość! Będzie dobrze! W kuwecie pusto bo nie miało z czego być. Ale skoro zaczęła jeść to i w kuwecie będzie bo trzeba. Ostatnio mi odpisałaś, że Zocha to Twój kot i dokładnie to się potwierdziło - Zocha to Twój kot i Twojego głosu potrzebowała :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem pewna tej pustości w kuwetce..
      Nie wypieram się że to mój kot:), takiego fantastycznego kota sie wypierać to grzech :)
      Ale ona nadal sie mnie boi od nowa co podchodzę do klatki :(.
      I syczy jak chce poglaskac. A to taki miziak.
      Nic to.. Wytrzymam, byle bylo lepiej..
      Tylko nic nie mogę podejrzeć jak rana sie goi..

      Usuń
  5. :))))
    ogromnie się cieszę! wyobrażam sobie, jak ci ulżyło, dziewczyno :)
    będzie dobrze! kuwetka się zaraz zapełni.

    OdpowiedzUsuń