piątek, 19 września 2014

Akrobatyka z dziczy..

Tak, już po.
Wet tak się przygotował po usłyszeniu historii z demolka przy poprzednim uśpieniu, że całość trwała dłużej niż zwykle.
Trzy godziny czekaliśmy na Zoche.
Okazało się, że wytargała sobie część szwu z rany i trzeba zaszyć jeszcze raz. Ale sterylka była.
Podobno czas był już najwyższy ku temu.
Przy okazji kota miała oczyszczone uszka i zakroplone, oczko okazało się zapaleniem spojówki, będę zakraplac.
Teraz Zocha śpi, ma jeszcze gorzej niż wcześniej bo i kołnierz i kubraczek.
Teraz mnie pewnie nienawidzi.
Jak ja nie lubię sterylek....

Serdeczne podziękowania za kciuki :)

25 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dwie rany do wygojenia.. Biedna mała..

      Usuń
  2. To super - cieszę się :)
    Miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. trudno, wytrzyma z kołnierzem jeszcze trochę.
    grunt, że macie już z górki!
    będzie dobrze! no i teraz już nie będziesz się o nią musiała tak bać, jak za pierwszym razem.
    spokojnej nocy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona ma do mnie focha jak z Ziemi na Księżyc...
      Zaniosłam jej mleczko przygrzane i wołowinkę świeżutką to tylko łypnęła okiem i sie odwróciła zadkiem.
      A jak sobie poszłam to men mi napisał, że wystartowała do mleka.
      No cóż, jak pije i je to ja dam radę :)
      Dobrej nocy :)

      Usuń
    2. :D
      znaczy, jest nieźle, skoro ma siłę strzelać focha :)
      charakterna dziewczyna :))
      jak to Zośka (mam córkę Zosię, wiem, co mówię :)

      Usuń
    3. Uparta ale słodycz sama oprócz tego :)
      Jak to Zośka ;)

      Usuń
  4. To dobrze że zrobione mała kociczka teraz niech już tylko zdrowieje. Serdeczności ciepłe dla was wszystkich za cierpliwość serce i ...otwartą kieszeń. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nie mała Elu :)
      Ale dziś gorzej, chyba leki przestały działać i nie chce się ruszyć biedaczka..
      Cierpliwości mam pod dostatkiem, ale w kieszeni już kredyt, już Zocha to wydatek a i Pizdrys..
      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  5. bidulka :* ale będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tak na nią dziś patrzę to nie wiem czy mi wybaczy..

      Usuń
  6. Wiem jaki to bol jak kot ma do ciebie zal.ze chcialas dobrze...
    Ale przejdzie za pare dni;-)
    Zdrowka dla zoski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz, ze przejdzie, oby..
      Byle jak najwiecej zdrówka..

      Usuń
  7. Wiem jak to jest... Ale musicie jakoś przetrwać te parę dni, a potem będzie już tylko dobrze, Zocha zapomni i będzie ok :)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby już było dobrze..
      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  8. Współczuję Ci nerwów Basiu :-( Oby już teraz wszystko potoczyło się ku dobremu. Najgorzej jak nasze najukochańsze zwierzaczki chorują, a my jesteśmy bezradni. Dobrze, że już po sterylce. Od kiedy jeden wet wyprawił przy tej okazji na tamten świat Lusię moich rodziców, zaczełam się bać tej operacji panicznie :-(
    Wysyłam Ci Basieńko mocne uściski i dużo głasków dla Twojej trójki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu kochana, właśnie dlatego panicznie boję się sterylka, pamietam słodką Lusie..
      A Zocha jeszcze wcześniejsza ranę rozlizała..
      Niestety ona nie rusza się prawie, nic nie je i nie pije..
      Musi być dobrze bo ja już mam dość że tak egoistycznie podejdę

      Usuń
    2. I tego się trzymajmy Kochana: musi być dobrze, limit nieszczęść wyczerpany!

      Usuń
  9. Uff dobrze, że już po sterylce. Teraz niech Zocha tylko dojdzie do siebie. Trzymajcie się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewuś, Ty masz doświadczenia z dziczkami, ona nic znów nie je i nie pije..
      Normalne to?

      Usuń
  10. Niech szybko się goi !
    A jak ściągniesz kubraczek i kołnierz to znów będziesz kochana :-))
    Spróbuj choć strzykawką karmić i poić , bo głodówka bardzo niedobra ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Amyszko pourlopowa :)
      Je troszkę i pije, ale malutko.
      Dzis wyszla z klatki na pokój jak kot mechaniczny. O ile do klosza na szyi sie przyzwyczaiła to kubraczek posterylkowy ja totalnie hamuje.
      Zamiast zjeść mięsko które jej przyniosłam na śniadanie zaszyła się w budce na drugim końcu pokoju i udaje że jej nie ma.
      Ale przed wyjściem zdazylam jej oczko zakropić tyle dobrze na resztę dnia bo chcę wykurować wreszcie te piękne zielone oczęta.
      Dziekujemy, pozdrawiam cieplo :)

      Usuń
    2. Hej Barbarko :-)
      Najlepiej by było na karmienie ściągnąć kubraczek , ale jak potem ma być kłopot z założeniem to chyba lepiej nie .
      Dobrze że dbasz o te piękne oczęta ;)
      Sama mam chore oczko i już od powrotu z wakacji walczę z infekcją ... Ciężko odstawić antybiotyk bo ciągle nieciekawe...
      Kciuki za wszystko i pozdrowionka !

      Usuń