czwartek, 3 listopada 2011

Taki mały a tyle je???

Przyszła dziś paczuszka z zooplusa.
Przyszła Panem, i to przyszła na czwarte piętro.
A paczusia ważyła około 20 kg.
Pan już niemłody, zasapany paczusię wtargiwał dobre 5 minut więc Rudi - obrońca domu - musiał koniecznie wyjść na schody i sprawdzić kto się pęta.
Pan zobaczywszy małego rudego spytał:
- I on te dwadzieścia kilo zje????

Przesyłka zawierała głównie półroczny zapas żwirku :))))

21 komentarzy:

  1. HI HI :)... Ja też już czekam na paczkę z zooplusa... I na żwirek :D...

    OdpowiedzUsuń
  2. :) ale raczej kurier nie spojrzy z nienawiścią na Twoje cudownej piękności koty bo nie będzie musiał nic wnosić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tam, oj tam ;)
    Zawsze mogłaś powiedzieć, że zamówienie robisz raz na jakiś czas, ale za to masz zapas! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. :-))))
    Dobry dowcip :-)))
    Fakt żwirek trochę ciężki jest ...

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj brak windy czasem daje się we znaki. U nas często z paczkami jeździ taka młoda kobitka. Biedna by była z taką paczką. A Rudi no cóż... kotek może mały ale ma swoje potrzeby :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Biedny kurier ;-)))
    A Rudi śpiący wygląda tak słodko i niewinnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurier chyba niekociasty, bo nie wie, że potrzeby kota do jedzenia nie ograniczają się ;)
    U nas też wczoraj dostawa była i też na czwarte piętro bez windy :D Zapas myszy dla Młodego zawierała między innymi. Przyjęte zostały z dużym entuzjazmem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja tam nie lubię Panów kurierów z Zooplusa. Nigdy nie dzwonią z uprzedzeniem, przyjeżdżają o 14, a jak nikogo nie ma w domu to zawożą paczkę do punktu odbioru na drugim końcu osiedla. I weź sobie noś potem taką paczkę 20 kg sam do domu.

    Teraz czekam na przesyłkę z Krakvetu. Już tydzień. Niby dzwonili, że będzie opóźnienie, ale zobaczymy ile to potrwa. Mam nadzieję, że chociaż dostarczą do domu:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bo żwirek to podstawa jest i basta. Piękny rogalik wyszedł z Rudiego :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Kasiu, on był na tyle bezczelny, że jak ogólnie mu odpowiedziałam, że to nie jedzenie to zaczął dociekać (wkurzony jakiś takiś) - to w takim razie co tam jest?

    Krysiu, 20litrowy żwirek ciężki jest :))))

    Ewuś, u Was niżej, ale skomplikowanie bardzo. Można się po drodze zgubić :)))

    Aniu, on taki tylko jak śpi :), jak nie śpi to już tylko mina, a co by tu zbroić??

    Przemek, niekociasty do kwadratu :), a Filek to w wieku jest takim fajnym, że wszystko go cieszy i bawi :)))

    Odzia, zooplus obsługuje GLS, książkę bym mogła napisać o tych kurierach. Najczęściej telefon o godzinie jak mówisz i szantaż, że oni pracują do 15tej i jak mnie nie ma to on odsyła przesyłkę!!! Koszmar...

    Jaguś:) pozdrawiamy Ciebie i gromadkę futrzastą :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja niestety też nie mam najlepszej opinii o dostawcach paczek z zooplusa. było i tak, że odbierałam ją sama z miasta oddalonego o 40 kilometrów bo była za ciężka. ale ostatnio się zemściłam zamówiłam największe możliwe opakowanie żwirku tak że paczka ważyła sporo ponad 30 kilo. jeśli chodzi o czas dostawy to ja jako adres dostarczenia przesyłki podaję adres firmy w której pracuję, mam blisko do domu i sobie potem noszę na raty albo zawożę samochodem.
    głaski dla Rudiego

    OdpowiedzUsuń
  12. My też tak czasami mamy :)))
    Tym bardziej, że często robię zakupy dla kotów sąsiadów czy futer koleżanek z pracy. Kiedyś kurier nie wytrzmał (Galisi jeszcze nie było) i zapytała jak jeden kot może tyle jeść - paczki przychodziły w odstępach tygodniowych !
    Z drugiej strony to niezbyt OK, że zooplus pakuje dwa worki 15 l - 14 kg do jednej paczki. Szkoda kuriera, to tylko człowiek. My na szczęście mieszkamy na I p. Nasz GLS jest bardzo punktualny i sympatyczny.
    A tak przy okazji, moje futra uważają, że każda paczka jest ich. Nawet jak jest dla ludzi, muszą ją skontrolować. "Swoje" paczki od razu "otwierają i sprawdzają" :)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Mika, coś z tym GLSem nie tak, też zaczęłam zamawiać do pracy jeśli zamawiam jedzenie bo tramwajem i autobusem potem jadę więc żwirku tak nie przewiozę :). Rudi wygłaskany :) dziękuję

    Olu, macie szczęście, oby Wam się kurier nie zmienił :), u mnie Rudi też uważa że wszystko jest jego czym doprowadza mojego mężczyznę do furii :))))))

    OdpowiedzUsuń
  14. Amyszko, Ty to masz wyobraźnie :)))))
    Zobaczyć w tym futrze krewetkę :), nie wpadłabym na to :)

    OdpowiedzUsuń
  15. no, mówię, zrobiły sobie kotwory służących z rodzaju ludzkiego:D uściski przesyłam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nic z tego Barbarko nie rozumiem.
    U mnie na blogspocie od wczoraj pokazuje,
    że masz nowy wpis ,
    a ja go nie widzę :-(((

    OdpowiedzUsuń
  17. Wrzuciłam przez przypadek zdjęcie kocia na dosłownie 10 sekund i usunęłam.. Oprogramowanie coś niedorobione, że pokazuje.

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja miałam problem :-)))
    Nie mogłam zrozumieć co jest grane :-))))

    OdpowiedzUsuń
  19. Ile u Ciebie tych Rudych? Też dwa? :)
    Pozdrawiamy i witamy się - chyba nas jeszcze tutaj nie było!
    Fajna krewetka na zdjęciu :)

    OdpowiedzUsuń